dodane dotąd komentarze
Z elektroniką, jak z samochodami - najlepsze lata to właśnie '90 XX wieku, no może troszkę wcześniej... obecnie króluje tandeta, "planowana przestarzałość" i "producenci OEM" (czy jak to się nazywa...) , outsourceing itp...
Przykłady : TV marki Fisher do kompletu z magnetowidem - po ponad 10 latach TV wymaga okazjonalnej wymiany 2 kondensatorów.Starzeją się. Jakość obrazu i dźwięku, jak w nowoczesnym Samsungu. Magnetowid bez zarzutu.
Podobnie twarde dyski - mój pierwszy Seagate Medalist (1GB) żyje do dziś. Przeżył 20 GB z tej samej stajni i 40 GB Fujitsu...
Uuu... racja z tymi 'najlepszymi latami'. Mam magnetowid SANYO kupiony bodaj w 1991 r. i żyje dotąd - zero awarii i zero naprawiania. A technicznie bez zarzutu: 4 głowice, longplay itd. Bez stereo, ale to nie jest problem. Głowica w bardzo dobry stanie mimo relatywnie intensywnego używania.
Celowo piszę 'relatywnie intensywnego' bo od lutego - odkąd mam stacjonarne DVD - kaset VHS już nie wypożyczam ... signum temporis
Mnie, jako osobnikowi teoretycznie z zawodu i zamiłowania przygotowywanemu do zajęcia się branżą IT, nie wypada chyba pisać, że te właśnie najlepsze lata, "złota dekada" elektroniki wszelkiego rodzaju miała miejsce w czasach, gdy komputery (niekoniecznie PC) rozwiązywały więcej problemów niż ich sprawiały...
Ot, niedawno Mercedes ogłosił, że zatrzymuje rozwój kolejnych elektro-gadżetów i ponownie będzie się starał swoje samochody troszkę odcyfrowić... w sumie, nic dziwnego jeżeli przyjąć, że na pokładzie nowej limuzny pracuje więcej komputerów, o większej mocy przetwarzania, niż w niektórych modelach śmigłowców wojskowych.
Kiedyś amerykańskim systemem AEGIS (kierowania walką; radary, rakiety itp) sterował komputer wykonany z _ręcznie_ polutowanych tranzystorów i pracujący z częstotliwością kilkudziesięciu kHz. Dziś ? Kilka pudełek, w każdym kilka procesorów PowerPC... chorobliwa chęc "optymalizacji ponad wszystko", minimalizacji zużycia materiału prowadzi - np. w przypadku zautomatyzowanego wykonywania wykrojów ubrań - do znacznego spadku ich jakości. Ot, nikogo nie interesuje, że wielu materiałów nie można kroić w dowolnym kierunku...
Komputery pokładowe Boeinga 777 przetwarzają ilości informacji, których zapewne niejeden portal by nie przetrawił. Oczywiście, koszty rosną adekwatnie, ale wygoda i bezpieczeństwo...to już inna dyskusja.
Moja UNITRA 9100 (magnetofon+amplituner)
mimo upływu lat, wygląda solidniej i szykowniej, niż plastikowa tandeta zalegająca półki sklepów "NieDlaIdiotów". Ech...
Co do samochodów napakowanych elektroniką, to też czuję spory dyskomfort. Szczególnie, jak chodzi o mercedesy ![]()
// dla miłośników Top Gear: pamiętacie, jak Jeremy wybrzydzał na jakiegoś wypasionego merca, który nie umiał głosowo wybrać nr jego komórki?
Natomiast co do elektroniki to sprawa niestety jest już przesądzona: samochody się bez niej nie obejdą. W moim pojeździe jest na szczęście niewiele elektroniki, ale wystarczy, żeby unieruchomić cały pojazd tylko dlatego, iż iskra nie przskoczyłą tak, jak powinna ![]()







![[Valid RSS]](http://born66.net/skins/v5/validRSS.gif)



