We wczesnych latach 90tych ub. wieku jako biedniutki student marzyłem o sprzęcie stereo dobrej marki. Najpierw miałem jakieś kombo kaseciaka Panasonica - był śliczny i grał naprawdę ładnie. Potem po powrocie z pracy (czytaj: tramping turystyczny PTTK) na czarno w Grecji, oboje z żoną dorobiliśmy się mini wieży Sony z odpinanymi głośnikami.
I wtedy byliśmy już o krok :)

Ponieważ miałem niemal zawsze stypendium naukowe, to udało się po jakiejś tam nagrodzie rektora uzbierać na odtwarzacz CD marki Technics... Jego właśnie podpinałem do tej mini-wieży. I już Pana Boga za nogi łapałem ...

Po zakończeniu pierwszych studiów rozpocząłem pracę i miałem w ten sposób trochę wolnej gotówki. Nastał czas relizacji wielkiego planu zakupu dużej wieży audio. Realizacja trwała prawie dwa lata.
Postawiłem na Technicsa.
Po odtwrzaczu, kupiłem magnetofon kasetowy - tak, drodzy państwo - kiedyś muzę słychało sie masowo z kaset z wąską taśmą w środku!

taśma magnetofonowa PMD

Magnetofon był taki, jak zaplanowałem: z Dolby C, wieloma głowicami i klasą A.
Potem rzutam na taśmę nabyłem tuner radiowy (wtedy to jeszcze tzw. niska częstotliwość do 71 MHz dla UKF) i niewielki wzmacniacz 80 W. I zaczęła się drogra pod górkę - czyli polowanie na kolumny. Około 1992/3 r. znalezienie kolumn to była nie lada sztuka - chyba, że miało się dość pieniędzy, żeby kupić jakiś markowy zagraniczny sprzęt. Mnie udało się w końcu kupić 120 W trójdrożne kolumny Tonsila - ich dobra cena wzięła się z tego, że były to dwa ostatnie egzemplarze na sklepie - jeden z czarną okleiną, a drugi z ciemnobrązową :)

I jak jakiś czas temu postanowiłem renimować dużą wieżę (bez tunera radiowego chałewer), to łezka mi się z oku zakręciła...
Z ciekawości zacząłem sprawdzać, jaki postęp w technice audio dokonał się w ciągu tych kilkunastu lat.

I okazuje się, że koła nie wymyślono! Po pierwsze: zapowiadana wtedy rewolucja z cyfrowymi magnetofonami DAT tak szybko jak się zaczęła, tak szybko się zakończyła - zabiły ją płyty CD/DVD. Ponadto niewiele nowego się pojawiło: zestawy na pilota :) i bardziej złożone wzmacniacze ... Ale obiektywnie rzecz biorąc - pod względem wydajności i parametrów wieża, którą odpaliłem w miniony weekend nie jest odkryciem archeologicznym :) przeciwnie: to zupełnie przyzwoity, amatorski sprzęt.

reanimowana wieża Technicsa

A przy tym nastąpiło niespodziewane zjawisko uboczne o charakterze rodzinnym!
Oto już parę razy zdarzyło się, iż zasiedliśmy w hallu w trójkę: Anetka, Paulina i ja czytając papierowe wydawnictwa, a tiwi było wyłączone!
Taka mała świecka tradycja ... :)