Jak w każdej piiii korporacji i u nas role są dość ściśle podzielone.
I tak - mamy swojego zaopatrzeniowca - ma na imię 'Krzysio'. Ale jak to dyrektor ds administracyjnych ma 150% czasu zajęte i czasami sprawy prozy życia i bycia nie budzą jego zainteresowania. Taka weźmy na przykład: aprowizacja w kawę/kofeinę.

Przecież to takie przyziemne i prozaiczne! I do tego trzeba napisać / wysłać zamówienie i takie tam ... bleeee.
Ale w praktyce wyćwiczyłem prostą i skuteczną metodę wyrwania takiej np. kofeiny w kawie. Jest to metoda na kroplę lub na szedulera.

Otóż wykorzystuję terminarz w The Bat! - odpalam w nim zadanie ponawialne: wysyłanie maila o jakiś temacie i określonej treści - bardzo miłej, wręcz uniżonej - ale wystarczjąco stanowczej. Na początek wysyłanie maila następowało co 45 minut, ale już w końcu dnia - kiedy nie było oczekiwanego efektu: tu informacji, że kawa już jest do odebrania na recepcji - podniosłem częstotliwość do 30 minut.
Zadziałało.

Taką metodę stosuję już bodaj piąty raz do różnych rzeczy u naszego zaopatrzeniowca. Jak dotąd działa :)