O to jest dobry moment:

11 listopada - handlować nie wypada! - krzyczeli w środę działacze związków zawodowych hipermarketów Géant i Auchan z całej Polski. Zapowiadają, że to początek walki o wolne w dni świąteczne

Za GW

Kolejny raz swoista ironia historii. Pamiętacie jak parę lat temu Episkopat wzywał do ograniczenia handlu w niedzielę i święta?

Wtedy jednak ten głos został zmarginalizowany - bo przecież nie można administracyjnie w wolnym państwie kapitalistycznym ograniczać wolności gospodarczej celowymi regulacjami administracyjnymi.
To jest zupełnie jasne.
Ale Kościół miał na myśli coś trochę innego - tu jest rzecz o wiele groźniejsza. Tu mamy namacalną i szkodliwą kulturę wózkową - taki styl spędzania wolnego czasu: zakupy, wyprzedaże, zwiedzanie marketów itd.

Teraz zaczyna to docierać do (na razie) do tych największych, którzy mają związki zawodowe. Oczywiście ich obecna motywacja nie jest aż tak złożona, jak dawny apel Episkopatu - nie rób zakupów w niedzielę. Na chwilę obecną chodzi tylko o święto narodowe, ale zbieżność celu jaki się za tym kryje jest zdumiewająca :)

Ja nie robię zakupów w hipermarketach prawie wcale. A tym bardziej w niedzielę.
Oczywiście przyczyn jest parę. Pierwsza i kluczowa - niedziela jest dla mnie i mojej rodziny w naszym domu. Druga - umiem sobie tak zorganizować czas, że robię zakupy np. spożywcze tak, iż nie mam potrzeby kupować w niedzielę towaru na cały tydzień.

Ale widziałem sprzedawców w sklepach w święta, niedziele - i naprawdę współczuję tym ludziom. Przyjrzyjcie się im uważnie. Są naprawdę pozbawieni jakiejkolwiek motywacji do pracy - siedzą, aby dotrwać. Owszem - pewnie mają w zamian (oby!) dzień wolny w inne dni tygodnia. Ale mimo wszystko - to nie to.