dodane dotąd komentarze
z tym panem poznałem się za pomocą jakiegoś pirackiego nagrania vhs z zarejestrowanym jakimś jego koncertem w na oko dosyć podłym pubie. trzech kolesi: bębny, bas i solo steviego zrobiło taki szoł muzyczny, że mi ciarki po plecach łaziły. a gdy usłyszałem voodoo to już odjechałem na całego. imo jeden z najlepszych gitarzystów wszech czasów (boże, z jaką gracją i lekkością ten facet operował gitarą), średni wokal ale nagrania z koncertów do dziś łażą mi po uszach. fakt, szkoda drania :/
Racja - wokalista to on był 'taki sobie': jego siła była w teksańskiej gitarze.
A pomyśleć, że gdyby nie David Bowie, który zaprosił SRV do nagania solówki w 'Let's dance', to Stivie miałby raczej trudne początki ...
czekaj, a tych vaughanów to jakoś więcej nie było? tak mi coś po głowie łazi, że to klan muzyczny cały jest/był. najprawdopodobniej piep%^&&$ teraz nazwiska/osoby/cokolwiek ale jakos nie moge się oprzeć wrażeniu, że srv to tylko część jakiejś większej całości. i jako ta część start miał już poniekąd zapewniony. nie, coś chyba jednak faktycznie piep$%^$ ![]()
anyway, właśnie sobie przypomniałem miejsce, w którym vhs zarejestrowano. el mocambo. ba! ja mam jakiegoś divx-a z tej imprezy zdaje się
... ot człowiek nie szanuje jeśli pieniędzy na coś nie wyda. kurczę, lista zakupów mi się wciąż wydłuża i wydłuża... fenomenalny koncert!
Zeczywiscie to co on robil z wioselkiem godne jest najwyzszego uczczenia, a do jego famili to posiadam w swojch zbiorach Jmieg Vaughan`a tez ladnie zrobione, polecam. A i jeszcze jesli moge cos polecic to sprobujcie takiego pacjeta jak Kenny Wayne Shepherd pracuje z muzykami Stevego





![[Valid RSS]](http://born66.net/skins/v5/validRSS.gif)



