Za co? Za to, czego oczekiwałem od początku tych tzw. negocjacji koalicyjnych z PO: że pójdą w kierunku rządu mniejszościowego!
Czyli, iż pokażą, jak w praktyce wygląda TKM (Teraz Kurwa My) w wydaniu PiSu.

Niestety - ja z instytucją rządu mniejszościowego w III Rzeczpospolitej mam skojarzenia jak najgorsze. Najsłynniejsza mniejszościowa ekipa to rząd niejakiego Jana Olszewskiego (wtedy bodaj pod sztandarem Ruchu Odbudowy Polski). Olszewski najpierw usiłował rządzić opierając się na rozbijactwie małych lub słabszych ugrupowań - musiał każdorazowo liczyć na plankton parlamentarny. Potem kiedy i tego nie wystarczyło, sięgnął po najcięższe działa w celu rozbicia instytucji parlamentaryzmu w ogóle - wybuchła afera z teczkami sterowana przez niejakiego Macierewicza.

I fajnie, że póki co Rokita nie dał się zwodzić uśmiechom Marcinkiewicza, ani swojej żądzy władzy (Premier z Krakowa) i od słów przeszedł do czynów. To bardzo dobry ruch. Łatwo demaskuje rzeczywiste cele Kaczyńskich: że chcą samodzielnej władzy i chcą sie oprzeć na oszołomstwie Samoobrony.
Jedno mnie niepokoi i ciekawi zarazem - kto tym razem odegra rolę 'Macierewicza'? Bo to, iż pierwszy atak Kurskiem powiódł się wyśmienicie, dowodzi, że możemy się spodziewać kolejnego ... ataku i Kurskiego.