Ojciec nabył drogą kupna roczną używkę w formie Fiata Panda. Na raty. Ostatnio miałem okazję wybrać się do Bielska-Białej i oto parę pobieżnych wrażeń.

Silniczek 1.1 litra to w sumie niewiele. Ale nie oczekuję tu przecież nawet przybliżenia do moich 116 KM w mojej Almerze. Mam za sobą blisko trzy lata używania tylko trochę mocniejeszej od Pandy Clio II z 1,2 litra (64 KM) - więc wiem, że zasada podstawowa przy takich pojazdach to znać swoje miejsce w szeregu.

Wiele jest opinii o Fiatach jako marce - raczej nie są to gromkie chwalby - ale fakty są proste: blisko 30% rynku motoryzacyjnego nie bierze się znikąd. To ma swoje podstawy - np. rozsądna polityka cenowa koncernu.
Mnie w Fiatach zawsze odpowiadały silniki - lubią wysokie obroty i łatwo się rozkręcają. Są dynamiczne. Nawet takie niewielkie jednostki, jak w Pandzie. Przyjemnie się naciska pedał gazu i czuje się, że samochodzik wyrywa do przodu.
Sam motor w samochodziku o przelocie dotyczasowym 20k pracował bardzo cichutko i nadzwyczaj gładko - brak jakichkolwiek szumów, zgrzytów itd.

W Pandzie siedzi się w pierwszych chwilach dziwnie - jak na za wysokim stołku: dach tego pojazdu jest cholerka wyższy od dachu mojego Nissana! A przynajmniej mam takie optyczne wrażenie Jednak po kilkunastu minutach juz wszystko wraca do normy. Z tego dość wysokiego kozła uzyskujemy dobry przegląd sytuacji wokół i do tyłu.

Ponieważ jestem przyzwyczajony do innego pojazdu, to zachowanie Pandy w zakręcie też wydało mi się początkowo zaskakujące - jakby nie całkiem stabilne. Ale to myle wrażenie.

A to, co mnie zaskoczyło bardzo mile to skrzynia biegów. Krótkie skoki, twarde zestrojenie, ale najwyższa kultura pracy. Już po paru chwilach zapominałem o tym, że zmieniam płynnie biegi - one niemal same się zmieniały.

Co do minusów. Są powszechnie znane - to koszty. Fiat tnie koszty w Pandzie. To widać gołym okiem po wykończeniu samochodu - niemal sam plastik: marnej jakości plastik. W samochodziku ojca na razie cała ta skorupa nie trzeszczy i nie klekocze. Ponadto - kokpit: czy cholera projektował go ktoś, kto chciał zrobić użytkownikom Pandy na złość? Pełno kantów, zbędnych dziur, jak ze żle wykalibrowanej wtryskarki w garażu ucznia zawodówki ... Marność. I na koniec - Panda nie służy nadmiarowo wyrośniętym dryblasom, którzy zechcieliby podróżować tym urządzeniem na tylnym siedzeniu. Odradzam.