Wychowywanie dzici to qrka wodna trudna sprawa. :)
W szczególności, gdy chodzi o wpajanie młodziankom tzw. wartości wyższych. Szczególnie, kiedy na codzień młodziankowie ekscytują się komputerową pierdzoącą żabą, czy jakimiś mango-podobnymi filmami w telwizorku. Trudna sprawa.

Ale ostatnimi czasy Paulinka zaskoczyła mnie ...
Oto jest w takim etapie, gdy chce koniecznie - tzn. stara się - oglądać wspólnie ze mną i żoną jakieś filmy wieczorem w tiwi. Ale w większości przypadków jest to niemożliwe. Przyczyny są oczywiste. Jednak w miniony łikend dorwałem DVD z "Dróżnikiem" i postanowiliśmy obejrzeć to razem z córcią.

Każdy, kto zna ten wyśmienity film, wie, iż jego akcja toczy się w wolnym tempie, a treści są raczej obyczajowe ... ale Paulinka nie tylko oglądnęła dzieło Thomasa McCarthy'ego do końca, ale w momencie, kiedy pojawiły się napisy końcowe, spontanicznie zakrzyknęła:
Czemu to się skończyło!? Ja chcę ciąg dalszy!

Normalnie - miód na moje serce.

Oto wyszło na jaw, że zwykła, mało efektowna, powolna, stonowana, subtelna opowieść o karle i dwojgu niedostosowanych społecznie jego znajomych może być atrakcją dla 10cio letniego bąka!

Ale to jest nie jedyny dobry znak. Gdzieś dwa miesiące temu tylko ja i Paulina właśnie obejrzeliśmy sobie "Kontrolerów". Nie dość, że córa wytrzymała do końca, to po filmie wywiązała się miedzy nami dłuższa wymiana opinii o tym filmie :)
Ale chyba nie do końca udało mi się przekazać dziecku ideę rozdwojenia jaźni lub pewnej sublimacji jakiej poddany był główny bohater filmu o którym mowa ... więc skupiliśmy się bardziej na aspektach obyczajowo-komediowych, których w "Kontrolerach" nie brakuje.
Ale sam fakt tego, że Paulina chciała zrozumieć jest już dla mnie uderzający i ważny.