Zapewne w ciągu najbliższych 10 dni zostanę drugi raz ojcem.
Oboje z żoną jesteśmy trochę tym stremowani - Paulinka urodziła się niemal 11 lat temu i już całkiem odwykliśmy od roli rodziców niemowlaka.

Ale ma to także swoje zaskakujące, pozytywne strony.
Oto doszliśmy zgodnie do wniosku, że zupełnie nie warto kupować nowych sprzętów i ciuchów.

Zwyczajnie - my już wiemy, że dzieciak tak mniej więcej do 5go roku życia może być utrzymany wyłącznie z rzeczy używanych. Jest to taki czas w życiu dzieciaka, że rośnie bardzo szybko. Przy tym - szybko niszczy to, co ma na sobie i wokół siebie. Taka jest natura rzeczy. Więc nie warto finansowo się spinać tylko dlatego, żeby mieć wypasiony wózek, nosidełko, sprzęty do codziennego zajmowania się. Oczywiście - jakiś wyjściowy kompleci ubranek, bucików jest niezbędny. Ale to tylko i nic więcej. Cała reszta może być przejęta po kimś.

Wprzypadku Paulinki w 1994/5 to nie mieliśmy dość pieniędzy na przykładowo nowy wózek, więc kupiliśmy używkę. A obecnie wiemy, że go nie potrzebujemy - nie tylko dlatego, że dziecko swoje pierwsze miesiące spędzi w zimie w domu i raczej nie będzie okazji do wożenia się wózeczkiem. Podobna sytuacja - a nawet jeszcze bardziej jaskrawa - widoczna jest w przypadku ciuchów - nowe są w zasadzie zupełnie zbędne.

I dlatego zawsze się trochę dziwimy, kiedy na ulicy obserwujemy młode pary z dzidziusiami np. w wózkach za kilkaset zeta lub nawet 2 tysiące! Nie mówiąc o ubrankach 'markowych'. Ale bierzemy to takie, jakim jest - czyli widzimy w tym wyraz pewnej satysfakcji czy zaspokojenia rodziców, a nie rzeczywistą potrzebę dzieciaka.