Paweł przypomniał mi o jednym z zadziwiających fenomenów, jakich za cholerę nie pojmuję.

Otóż zupełnie nie rozumiem tego runu, jaki się rozwija z internetowymi sklepami oferującymi muzę.

Nie rozumiem tych wszystkich iTunesów, czy OnetPlejerów ...

Toż to pogięta idea, żeby płacić pieniądze za pliki z muzyką! przecież muzka musi być na błyszczącym dysku! Taka normalna, w bezstratnym formacie dla uszu. Taka, żeby można to włożyć do odtwarzacza CD i puścić na porządnym sprzęcie w dużym pokoju i usłyszeć niskie rejestry, basy i wysokie pasmo ... a tego pliki w marnym *mp3 nigdy nie dostarczą.

W plikach i przez Internet można sprzedawać co najwyżej zajawki nowych albumów!
Prawdziwy meloman musi mieć w ręce prawdziwe, dotykalne pudełko ze staffem do słuchania na prawdziwym sprzęcie.

Oczywiście nie ma to za wiele do rzeczy z nagim faktem, że najczęściej obecnie słucha się muzyki odtwarzanej z komputera, z plików ....