Paulinka czytając drugi tom "Władcy Pierścieni" słucha dyskmana w którym gra jakaś płyta jednego z jej ulubionych artystów - Toma Waitsa. Postanowiłem jej dać do słuchania czegoś nowego. Założyła płytę i po paru chwilach słyszę:
Tato! Ale ty się pomyliłeś ... dałeś złą płytę ...
Dlaczego złą? Coś się zepsuło?
- pytam zaniepokojony.
Ta płyta jest zepsuta, bo nie ma na niej głosu ... to znaczy tu są same instrumenty i nikt nie śpiewa

Tak oto moja córka poznała nowy (dla niej) rodzaj muzyki - muzykę instrumentalą. Ty razem był to Andreas Vollenweider - a konkretnie album Trilogy