Wczwartek 11 sierpnia stuknęła 15ta rocznica ślubu Anettki ze mną... że tak powiem.
Fajna rocznica - bo to jest rocznica dobrego małżeństwa.
Wszelkie próby podsumowania byłyby moim zdaniem mocno przedwczesne :)
Ale parę słów chcę powiedzieć.
Małżeństwo o takim stażu uczy wielu rzeczy.
Przede wszystkim uczy miłości.
Uczy miłości, bo jest ona pełna ukrytych wymiarów - takich, o jakich istnieniu nie mieliśmy te 16 lat temu zielonego pojęcia.
Ponadto uczy pamięci - dobrej pamięci. Dobra pamięć zachowuje rzeczy ważne i cenne, takie, które łączą i budują.
Takie małżeństwo uczy rozumiejącej tolerancji, która przekonuje, iż pewnych zachowań, stanów i reakcji nie uda się zmienić zarówno u siebie, jak i u małżonki. Tak właśnie odkrywa się własne niedoskonalości i wady. Relatywizuje się je, bo można liczyć na wybaczenie u drugiego.
Bo tu nie chodzi o to, aby samemu sobie wybaczyć, ale żeby móc otrzymać darmowe wybaczenie u drugiej osoby. W przeciwnym przypadku krzewimy egoizm.
Takie małżeństwo uczy przy tym pokory dla przyszłości. To nie pomyłka: chodzi o przyszłość. Jej perspektywa jest istotna niezależnie od tego, czy doczekaliście się dzieci, czy nie. Mam na myśli świadomość tego, że małżeństwo jest obowiązkiem, który będzie trwał do końca dni. Zatem trzeba uwzględniać w rachubach to, co może nadejść.
Słowa przysięgi małżeńskiej należy brać na serio i dosłownie.
A już na uboczu - mam drobny test: czy pamiętacie okoliczności swojego pierwszego spotkania?
Bo my pamiętamy.
Spotkaliśmy się w październiku 1988r. na zajęciach z historii filozofii u prof.Ryszarda Legutki. Wtedy po raz pierwszy zwróciłem uwagę na wygadaną szatynkę o kręconych lokach ukrytą za dużymi, okrągłymi okularami. Bodaj cztery miesiące później moje oświadczyny złożone w bardzo mało romantycznych okolicznościach dworca głównego PKP w Krakowie zostały przyjęte.
Jestem szczęśliwym mężem Anettki.
autor: empiryk, 17.08.2005, 15:53:21, 4, artykuł ma już:2 lat, 272 dni, 16 godzin, and 21 minut!