Nie sądziłem, że w Internecie zdarzają się miejsca, gdzie w najlepsze działa zwykła orydynarna cenzura. Tym większe moje zdziwienie, gdy znajduję takie zjawisko w miejscu wyglądającym na względnie spokojne - liście dyskusyjnej dla fanów siatkówki: strefa-siatkowki@yahoogroups.com.
Ponieważ sprawa mnie zbulwersowała i totalnie zaskoczyła, postanowiłem wam zająć 5 minut na tę notkę.
Wybaczcie.

Przeglądnięcie FAQ wywołało u mnie pierwsze podejrzenia, a zapis o zakazie pisania w języku polskim wzbudził grymas politowania. Ale w The Bat! bez problemu można zrobić to i owo, więc zostałem łaskawie zapisany (sic!). Ale natychmiast okazało się, że średnio co trzeci list wysłany na Strefę Siatkówki ginął - nie dochodził do mnie z listy, a archiwum dostępne przez WWW nie zawierało tych listów. Dwukrotnie pisałem do opiekuna listy A.Wojciechowskiego z pytaniami co zjadło moje listy?, ale nie doczekałem się jakiejkolwiek odpowiedzi.
Ale to, co stało się wczoraj wprawiło mnie niemal w stupor: nie bardzo wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać ... mój zwykły, niewinny list ocenzurowano zmieniejąc istotnie jego temat, treść i formę!
Ponieważ od czasu gubienia przez Yahoo Groups moich listów, zacząłem każdy z nich wysyłać sobie na inne konto jako BCC, mam źródło oryginalnego listu - przeczytajcie go.
A oto, co wysłał jakiś mniemany cenzor strefa-siatkowki@yahoogroups.com: list ocenzurowany [a tu jego źródło].

Po pierwsze: zmieniono temat listu.
Po drugie: zafałszowano jego nagłówki - nigdy nie odpowiadałem na wątek z tematem 'Ameryka w Czestochowie'.
Po trzecie: zmieniono istotnie treść - powoływałem się na konkretne źródło informacji o zmianie sponsora klubu siatkarskiego z Częstochowy.

Czemu się dziwię? Temu, że działała tu ordynarna cenzura. Gdybym słał coś w type flame-war lub cokolwiek zupełnie nie na temat, to przecież takie listy odrzuca się w w całości, ale się ich nie kroi wg jakichś chorych zasad!

Napisłem zatem do właściciela listy z prośbą o wyjaśnienie mi sytuacji. Oto treść odpowiedzi:

Nie moderowalem Twoich dzisiejszych e-maili, najwidoczniej ktorys z
pozostalych 11 moderatorow zmienil temat / wycial (?) cos z tresci Twojego
listu. Nie siedze caly dzien nad liste dyskusyjna. :) Lista zajmuje sie
kilkanascie osob. Nigdy nie ukrywalismy tego, ze lista jest moderowana - w
innym wypadku bylaby zasypywana roznymi listami, korych nie da sie czytac.
Mam pelne zaufanie do moich moderatorow i calkowicie popieram ich prace.
Strefa Siatkowki wyglada wlasnie tak, a nie inaczej...

Krótko - odkąd biorę udział w listach dyskusyjnych (i grupach usenet) - czyli od 1996 roku coś takiego jak opisana wyżej sytuacja jeszcze mi się nie zdarzyło.
Od niemal 5 lat prowadzę własną listę - mamy zdrowe zasady dyskutowania, ale nigdy nie cenzurowałem cudzej poczty! Natomiast mniemani moderatorzy Strefy mylą moderację z cenzurą. Jak za dobrych komunistycznych czasów.