Generalnie nie umiem (i pewnie dlatego także nie lubię) robić jakichś podsumowań minionego roku. Ale gdy spoglądam na 2004 z punktu widzenia spraw zawodowych, to mam jednoznaczne i dominujące odczucie: zeszły rok to inwazja barbarzyńców na Internet.

Przyczyna podstawowa to drastyczne upowszechnienie dostępu do Internetu. Tu wygrała TPSA w momencie wprowadzenia tańszych wersji Neostarady. I tak otwarli na oścież (jak mawia Wiktor) puszkę z Pandorą. Do sieci wlała się szeroką ławą masa lamerstwa w najgorszym wydaniu. Co i rusz trafiają się ludzie pozbawiani elementarnej wiedzy o Internecie, stronach WWW i poczcie elektronicznej. Jednak najgorsze są dwie rzeczy: że nie wykazują zdolności samodzielnego uczenia się, ani nie umieją samodzielnie sprecyzować - choćby w ogólnych zarysach - czego chcą? Na czym polega ich problem? Jakiej pomocy lub informacji oczekują?

Zjawisko samo w sobie nie jest nowe - byłowidoczne od zawsze. Ale wcześniej to był margines! A obecnie jest model dominujący w masowej skali. To są barbarzyńcy. Pozbawini cywilizacji i narzędzi do rozniecania ognia.
Aby było jeszcze smaczniej, barbaria lamerstwa dotyczy wszystkich - nawet bliskiej mi poniekąd grupy: nauczycieli. Szkoda, bo sądziłem, że oni właśnie co jak co, ale uczyć się samodzielnie potrafią. Niestety.