Powiedzmy to jasno: sport zawodowy służy nie tyle osiąganiu wyników (rywalizacji), ale głównie osiągnięciu sukcesu finansowego. Innymi słowy - to jest zawód, jak każdy inny. Za pracę w zawodzie "sportowiec" należy się odpowiednia gaża. I to jest właściwe oraz godne polecenia.

Otylia Jędrzejczak jako mistrzyni światowego formatu zarabia całkiem przyzwoicie. Podobnie Adam Małysz. I nie ma problemu, że Otylia ujawnia się jako twarz dla soczewek i - obecnie - uradowana użytkowniczka IDEI. Małysz natomiast wygłupiał się jeżdżąc na wózku w supermarkecie za czekoladami Goplany.
Ale to jest obajw jak najbardziej poprawny.
Szkoda, że tzw. zawodowa piłka nożna w Polszcze jakoś odstaje od ww. obrazka: tzw. piłkarze zarabiają często kosmiczne (dla zwykłych zjadaczy chleba) pieniądze za nic - zero wyników na poziomie światowym ... ba... nawet europejskim.