W nocy spałem, więc nie miałem okazji obejrzeć przewału w wykonaniu Endrju Goloty - jakoś średnio mnie to rusza. Jak cały boks zresztą. Choć jako były dżudoka mam pewien pociąg do sportów walki ;)
Więc w czym rzecz?

Ano w tym opisie zachowania Normana Stone'a, trenera przeciwnika naszej Endruju:
Jeszcze bardziej zdenerwowany był jego szkoleniowiec i menedżer w jednej osobie - niezwykle impulsywny Stone, który w trakcie ósmej rundy za krytykowanie orzeczeń arbitra został odesłany z narożnika (pozostałą część walki spędził w szatni, przy ekranie telewizora).
Nie widziałem tego, o robił o robił Stone, ale widziałem, jak zachowywał się Nikola Markovic, trener piłkarzy ręcznych Crvenej Zvezdy Belgrad. Crvena Zvezda dostała
łomot 42:26 od Wisły Płock
. Otóż pierwszy raz widziałem tak cholerycznego trenera, który najzwyczajniej zaczął targać za trykot i wrzeszczeć na zawodnika, który zagarał źle! Widziałem, jak Markovic doskakuje z ławki do wyższego od siebie o pół głowy młodziana, łapie go za krawat i targa nim jednocześnie wykrzykując coś impulsywnie prosto w twarz tamtego. I żeby było śmieszniej, to ten gość robił to wobec innych zawodników! Naprawdę nie rozumiem, jak można niemal pobić zawodnika za to, że nie dość agresywnie wbijał się w blok drugiej drużyny ...dla mnie to jakiś szok. Nie wyobrażam sobie np. Janasa, który nagle startuje do jakiegoś np. Kukiełki i lu go w czapę za nieprecyzyjne podanie do Żurawskiego ...