Zadebiutowaliśmy z przyrządzaniem lasagne. Wyszło całkiem przyzwoicie - na czwórkę z plusem moim skromnym zdaniem. Potrawę przygotowała moja żona wspólnie z Gosia Ł. Gosią Ł ;)
Bardzo chciałem czynnie pomóc przy gotowaniu, ale w kuchni nie było za bardzo miejsca na trzecią osobę. Ale będzie pora na nadrobienie tej zaległości już u nas w domciu (wczoraj gotowaliśmy u Gosi).
Jedna porada dla tych, którzy zechcą się sprawdzić w tej konkurencji: płaty makaronu sugeruję gotować (mają być średnio-miękkie) na końcu, gdy sos i mięso gotowe już są do włożenia do naczynia. My zrobiliśmy je na samym początku i przygotowany makaron zwyczajnie zaczął już twardnieć - kilku płatom niewiele pomogło duszenie w 200 stopniach wpiekarniku - pozostały gumowe.
Ale generalnie: smacznego - bo potrawa jest wyśmienita i - w moim przekonaniu - relatywnie łatwa do przyrządzenia.