Od ładnych kilku dni, co tylko włączę (vel: "otworzę") radio lub telewizornię, jestem natrętnie molestowany po uszach i oczach wieściami o pseudowyborach na Białorusi. Wont mi z Łukaszenką! Guzik mnie to wszystko obchodzi. Bo niby czemu mam się tym przejmować? Jeśli mieszkańcom Białorusi odpowiada żyć w zamordyzmie postkomunistycznym - ich problem. Czemu nasze media się tym tak podniecają? Czyżbyśmy wrócili do czasów Józefa Piłsudskiego i marzeń o inkorporacji Białorusi i Ukrainy? NIe mamy w tym interesu politycznego. Żadnego. Jeśli już to wyłącznie sanitarny (grypy, inne zarazy, AIDS, mafia i wszelkiej maści bandyctwo) i gospodarczy.