dodane dotąd komentarze
z pewnością tak pomyślał niejeden Niemiec w latach 80-tych. Krótka jest nasza polska pamięć, zwłaszcza gdy wspomni się obrazy wczorajszego pałowania w Mińsku i skatowanie Lebiedźki. A niech tam skatują wszystkich na Białorusi i Ukrainie, przecież to żadnego wpływu na spokój w Polsce nie będzie miało. Gdy granice płoną można czuć się bezpiecznym...
Więc dłuższy komentarz spłodzę.
0. oczywiście - lepiej jest mieć za sąsiadów kraje demokratyczne niż autorytarne;
1. jednak stanowczo sprzeciwiam się zestawianiu Polski lat 80tych/70tych z obecnym stanem Białorusi. Tu nie ma co porównywać. Więcej - takie zestawienie wydaje mi się obraźliwe dla Polaków. Mianowicie różnica jest jedna i kluczowa: my chcieliśmy być wolni - Białorusini nie sprawiają takiego wrażenia.
2. "pałowania" i "katowanie" niczego nie dowodzi - z tego, co przecież wiemy tzw. prostety i tzw. opozycja na Białorusi to margines marginesu: niewielka część studentów i odpryski środowisk intelektualnych. Robotnicy i cała reszta są bierni. Widocznie tak im pasuje. I dajmy im do tego prawo.
3. mnie poirytowało i było główną przyczyną spreparowania notki - nadmierne akcentowanie sprawy referendum i wyborów białoruskich w naszych mediach. Było to z jednej strony: jałowe dość i robione jawnie na siłę poszukiwanie "objawów buntu społecznego", a z drugiej wynik tych akcji politycznych był z góry znany i nikt - włącznie z tzw. opozycją białoruską na wygnaniu (czyli w Polsce) - nie miał na to wpływu. Więc po kiego ten cały raban o demokracji i **domniemanych** dążeniach narodowowyzwoleńczych samych Białorusinów?
4. bardzo celnie istotę sytuacji widać w postawie wobec Łukaszenki władz Litwy: otóż Brazałskas werbalnie skrytykował Łukaszenkę, ale stwierdził też, iż on palcem nie kiwnie, bo to nie jego broszka - niech sprawą zajmie się Unia Europejska.
Już i tak zrobiliśmy sporo - przecież utrzymujemy w naszym "wolnym kraju" tzw. opozycję białoruską. Pewnie w przyszłości powstanie u nas coś a la "Radio Wolna Białoruś", bo wniosek o to zgłosił w Unii Europejskiej Janusz Onyszkiewicz. To jest naprawdę dużo.
Napisałeś w notce, że nie jest polskim interesem politycznym ład demokratyczny na Białorusi i Ukrainie. Ja tę tezę podważyłęm, przekornie wracając do lat 80-tych, gdy przede wszystkim dzięki konsekwencji Ronalda Reagana (bo to czysta miłość do Polski nie byłą), udało się nam dotrzeć do demokracji. Cytując teraz dokonania Polski na rzecz demokracji na Białorusi, sam niejako poparłeś moją tezę.
Media same w sobie popełniają jeden poważny błąd, nie starają się sytuacji Białorusi i Ukrainy na bieżąco wykładać i stąd są potem takie sensacyjne newsy, jakby na codzień tam demokracja istniała.
podziel się (pozamedialnymi) źródłami swojej wiedzy o Białorusinach.
Skąd wiesz, że nie pożądają wolności? Tudzież, że są bierni.
Dążenia niepodległościowe to jest - jak już zaznaczyłem - margines marginesu.
A obecnie sytuacja jest dramtycznie inna i wymaga zupełnie innego podejścia: mniej ekscytacji, mniej szukania fałszywych dramatów - więcej real-politik, czyli ignorowania reżimu Łukaszenki, spokojnego i bez nagłaśniania wspierania emigracyjnych dysydentów białoruskich, i głośnego nawiązywania kontaktów gfospodarczych z tym rynkiem (czyli tu wyobrażam sobie jakąś wspierającą politykę gospodarczą państwa).
Wiesz Grzegorz ... swoje przeczytałem, bo np. musiałem tego uczyć w szkole ![]()
Ale jak masz jakieś dodatkowe pozycje bibliograficzne, to podrzuć tytuły ...





![[Valid RSS]](http://born66.net/skins/v5/validRSS.gif)



