Dotarł do mnie dialog prowadzony między moją córką i jej kolesiem.

Paulinka - "Marcin - przyjdź jutro na kółko o Unii Europejskiej ... będzie suuperrr ...!"

Marcin - "Ee .... nie chce mi się"

Paulinka - "Ale chooodź. Będzie fajnie. Jak na przykład będziemy mówić o Włoszech, to poznamy włoskie dania narodowe. Pójdziemy na pizzę!"

Marcin - "Tak? Ee ... to fajnie ... lubię pizzę. Przyjdę"

No i jak tu odmówić mocy perswazyjnej takim argumentom? Oczywiście sprawę niemieckich parówek i piwa pozostawiam na boku, bez szerszego komentarza. Boć to nieletnie cielaczki. :-)