Autor: empiryk
Umieszczone w fotografia
Etykiety: analog, digital, foto, Gray, LIDF, lifeindigitalfilm, Lightroom, Mamiya, minolta, photoshop, preset, rozrywka
27 grudnia 2009 @ 9:32
W dziedzinie fotografii jest kilka tzw. świętych wojen – sporów wiecznie żywych, budzących często ogromne emocje, i nade wszystko nierozstrzygalnych. Przynajmniej przy zadanym stanie wiedzy. Tu mam na myśli świętą wojnę między fotografią tradycyjną, analogową, z kliszami, filmami, negatywami, slajdami – a fotografią cyfrową z matrycami, kartami pamięci, szumami itd.
Od zawsze trzymam się prostej reguły, aby nie zabierać głosu w takich sporach. W szczególności jak chodzi o spór między cyfrą a analogiem. Choćby dlatego, że nie ma dla mnie znaczenia źródło fotogramu, a liczy się wyłącznie efekt końcowy – wrażenie estetyczne, przekazywane emocje lub energia. Ale nie o tym nie o tym …
Jestem regularnym czytelnikiem i użytkownikiem serwisu http://www.lifeindigitalfilm.com (w skrócie LIDF) prowadzonego przez Michaela M. Graya. Michael publikuje na swoim serwisie gotowe szablony obróbki (w slangu fotograficznym: presety) plików RAW, aby symulowały wiernie klasyczne filmy analogowe. Szablony można używać w m.in. Adobe Lightroom. Jego serwis oferuje także wiele lekcji skanowania i pracy z cyfrowym materiałem w Lightroomie. Kilka dni temu Michael postanowił przedstawić swój punkt widzenia w świętej wojnie cyfra kontra analog. Poczułem, że jego tezy i argumenty w bardzo wysokim stopniu oddają mój osobisty punkt widzenia, a do tego są umiarkowane i wyważone. Poprosiłem o zgodę na polski przekład i publikację na moim blogu. Dostałem od autora zgodę. Poniżej publikuję jego artykuł. Jeśli dostrzeżecie w nim jakieś przeczenia lub błędy, proszę o maila na user[at]onet[dot]pl
Czytaj dalej
Mam za sobą pierwszy sezon fotografowania. Sezon bardziej na serio pod każdym względem: merytorycznym, finansowym, rozwojowym. Gdybym chciał go krótko opisać: to był udany czas nauki. W przenośni: w zasadzie opuszczam przedszkole, kończę zabawę w fotografię. Teraz moja świadomość jest inna – na wiele wyższym poziomie niż w pierwszych dniach maja, kiedy zrealizowałem pierwszą sesję.
Oto parę szerszych uwag o minionym czasie. Być może dzięki nim inny – podobny do mnie – fotoamator uniknie paru błędów lub zwyczajnie zbędnych prób.
Jednak warto pamiętać, że moje doświadczenia dotyczą dość ograniczonego zakresu fotografowania – ja fotografuję ludzi: głównie w kontrolowanych warunkach. Oznacza to, iż amatorzy landszafcików, makrofotografii, fotografii przyrody lub sportowych mogą nie znaleźć tu tego, co lubią najbardziej.
Czytaj dalej
Poniekąd jaki to aparat – każdy widzi (por. artykuł w optyczne.pl). Ja miałem okazję w miniony weekend używać tego aparatu i zrobić nim trochę zdjęć. To zaawansowany sprzęt. Ale po wykonaniu może dwustu zdjęć w świetle zastanym – głównie reportaże – nie czuję przemożnej chęci posiadania tego systemu. Ale być może to tylko moja wina i mojego nieudacznictwa. Może wystarczyło czytać instrukcję do e510 następne cztery godziny?
Poniżej wyrywkowe wrażenia z Olympusa e510.
Proszę nie odczytywać mojego tekstu jako przyczynku do porównania mojego Sony Alfa A100 z produktem Olympusa – pozory mylą. Jak już wcześniej wspominałem, nie podniecam się niemal wcale sprawami sprzętowymi i święte wojny systemowe mnie nie nawilżają. Interesują mnie wyłącznie zdjęcia i proces fotografowania.
Czytaj dalej
Ostatnio mniej pisze na blogu. Nie dlatego, że mniej się dzieje w życiu codziennym – nic takiego. Zwyczajnie: mam mniej czasu. ten czas jest dzielona (jak wcześniej) między rodzinkę – weekendy są dla niej, prace i fotografowanie. To ostatnie wysysa czas, który dotąd był dedykowany blogowi.
Czytaj dalej