Autorka: Michalina Rolnik http://michalinarolnik.pl

tytuł: Polacy nie chcą wyjeżdżać
Autorka: Michalina Rolnik http://michalinarolnik.pl

tytuł: Polacy nie chcą wyjeżdżać
Wpis dedykuję Czytelnikom, którzy są w podobnej sytuacji jak ja – jadają obiady w czasie dnia pracy poza domem, czyli gdzieś na mieście.
Ja jestem w tej sytuacji od lat jedenastu. Legitymuję się zatem pewnym doświadczeniem i ledwo paroma zatruciami pokarmowymi. A to czyni ze mnie eksperta. A co!
Znalazłem naświetloną rolkę tego materiału i nie pamiętałem, co jest na tych zdjęciach? Więc oddałem do labu Sauera (ul.Łobzowska, Kraków), gdzie zwykle wywołują moje czarno-białe materiały. Nie pamiętałem, co było robione na tej kliszy, więc poprosiłem o skany w małych rozmiarach.
No i efekt mnie powalił. Oto próbki:
No pięknie. Ale prawdziwie. Wirtualna rzeczywistość odczuwa skutki powodzi.
Najpierw jedna niewielka serwerownia, potem druga – trochę większa, na koniec wreszcie główna zostaje podtopiona. Potem rusza seria maili z najwyższych szczebli o wygaszaniu serwisów (które, w jakiej kolejności, na jaki czas, w jakim trybie itd.).
A potem nagle megafon ochrony informuje cały nasz budynek, że odcięta zostanie woda, więc nie będzie można korzystać ze stołówki, z małych kuchni, z toalet. Zapada decyzja o zamknięciu budynku, ludzie idą do domów.
Nieźle. Na wszelki wypadek zapisuję nr telefonu do ochrony budynku, żeby jutro rano zatelefonować i sprawdzić, czy mam po co przychodzić do firmy.
Od jesieni zeszłego roku co środę uczęszczam na firmową piłkę nożną. To minimum rekreacji, jakiej koniecznie potrzebuję – ruch bardzo pomaga na mój pokręcony kręgosłup i bardzo fajnie masuje serducho. Wspaniała rzecz. Co tydzień non stop półtorej godziny ruchu.
Bo tu chodzi o to, aby gonić króliczka, a nie złapać go. No, przynajmniej ja mam taką postawę – choć większość współzawodników jednak widzi w tym element rywalizacji i ma dla nich znaczenie wynik. Oczywiście chcą wygrać. Ja chcę tylko grać, co nie oznacza, że się oszczędzam – przeciwnie: daję z siebie, co mogę.
Facet musi mieć twarz, żeby wypaść dobrze na fotografii. Poniekąd to jest problem, bo z natury rzeczy kobiety są ładniejsze i fotografuje się je – w pewnym sensie – łatwiej. Chyba rok temu pierwszy raz miałem okazję na serio fotografować mężczyznę. Ładny, miły, przystojny chłopak, wysportowane ciało… ale oglądając zrobione zdjęcia nie byłem zadowolony. Czegoś brakowało. Brakowało charakterystycznej magii.
Ale ostatnio spotkałem Roberta i miałem okazję na wykonanie bardzo prostej sesji. Była ona szczególna także z tego powodu, iż mimo pełnej improwizacji (czytaj: braku planu) wiedziałem już kilka dni wcześniej, jak wypadną te zdjęcia. To nie zdarza się często, aby mieć tak jasny i silny obraz zdjęć, które wykona się dopiero za tydzień.
Właśnie ostatnio odkryłem, że w budynku, gdzie stołuję się w dni robocze są biura firmy zajmującej się odzyskiwaniem odszkodowań dla ofiar wypadków. Fajny i jak mi się wydaje dochodowy biznes swoją ścieżką. Jednak zaskoczyła mnie nazwa firmy: Votum.
Ponieważ jak niektórzy ze znających mnie z reala wiedzą, że mam chorą wyobraźnię, to poszukałem w słowniku Kopalińskiego, co kryje się pod hasłem votum.
Copyright © head.log
dla wszystkich, lecz nie dla każdego
Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress