Teraz popełnię wpis dotyczący fotografii. Uprzedzam o tym solennie, bo mój head.log nie jest ani zdjęciowym fotoblogiem, ani nie służy opisywaniu moich poglądów estetycznych w zakresie fotografii. Teraz jednak dam się skusić. I wpis będzie dotyczył fotografii.
Ponieważ publiczność fotograficzna raczej tu nie zagląda, więc będę się trochę obszerniej opisywał, aby nie przygotowany czytelnik jasno rozumiał materię.
Sprowokowały mnie dwie notki, jakie napisała Beata Łyżwa-Sokół (Gazeta Wyborcza) oraz Piotrek Biegaj. Krótko streszczę: chodzi tu o granice przetworzenia fotogramu – czyli, jak wiele można zmienić na etapie obróbki zdjęcia? Innymi słowy: jak bardzo mogą się różnić fotograficzny negatyw cyfrowy (plik RAW) od wynikowego zdjęcia, które pokazuje się publicznie?